-
Czytacz: 3D które zachwyca (“Jazda na krawędzi. TT3D”, reż.
Film o MOTORACH? W 3D? Give me a break!…
Miałam szczęście, że to był seans służbowo-obowiązkowy. Poszłam. I wyszłam ze szczęką szorującą po podłodze.
Zagłębiamy się w świat, gdzie “jazda na krawędzi” to norma, marzenie, wręcz fizjologiczna potrzeba. Poznajemy mężczyzn (w 2010 roku w stawce była tylko jedna licząca się zawodniczka) mających rodziny, podążających za codzienną rutyną, którzy są jednocześnie uzależnionymi od adrenaliny nałogowcami. Ich pragnienie wygranej w najbardziej prestiżowym – i niebezpiecznym – wyścigu na świecie (Tourist Trophy na wyspie Man) jest silniejsze niż wszystkie inne instynkty. Nie przeraża ich stale rosnąca liczba ofiar zabójczej prędkości. Jednak nie są to owładnięci wizją sukcesu karierowicze liczący na lukratywne kontrakty, a prawdziwi pasjonaci, którzy pokornie wliczają śmierć w pulę zagrożeń zawodowych. I czasami życie realizuje to rozliczenie z bezceremonialna szczerością.
“Jazda na krawędzi” to przykład, że 3D ma sens. Technologia genialnie sprawdza się w rozlicznych dynamicznych ujęciach jazdy, które wypełniają film, nie jest tylko pustym ozdobnikiem. Finałowa rozgrywka – sfilmowany rzeczywisty wyścig TT z 2010 roku - jest tak sugestywna właśnie dzięki temu technicznemu wyborowi. Ale film Richarda De Araguesa jest świetny nie tylko ze względu na bezbłędny poziom realizacji. Reżyser wykorzystuje sportowe zawody by zbudować przemyślaną, starannie skomponowaną narrację i najprawdziwszą dramaturgię. W natłoku kandydatów na bohaterów udaje mu się zbudować nie tylko portret biznesu, ale też niezwykłych ludzi – zawodników, pasjonatów, fanów…-
sharllot lubi to
-
maciekart lubi to
-
sweet-rush opublikował(a) to
-